Kibicowsko z Hutnikiem.

Przygotowania do najważniejszego meczu rundy rozpoczęły się już na miesiąc przed nim. Miasto rozklejone zostało plakatami, powstała muzyczna zapowiedź, dbano o rozgłos także w internecie, na mieście zawisły transparenty. Nasz klub udostępnił kibicom z Nowej Huty 400 biletów, powiększona została także „klatka” na stadionie. Czuć było w powietrzu, że to spotkanie elektryzuje kibiców oraz sympatyków Beskidu. Zbierane były także środki, które pozwoliły przygotować okazałą oprawę. Dodatkowego smaczku temu pojedynkowi nadawał fakt, że kibice Hutnika przyjaźnią się z niemieckim Magdeburgiem, więc po cichu liczyliśmy, że także po ich stronie pojawi się wsparcie zza zachodniej granicy.

Zbiórkę wyznaczyliśmy na godzinę 13:00 w andrychowskim rynku. Pochodem w stronę stadionu rusza ponad 100 osób, pod nim dołączają kolejni kibole i w miarę sprawnie wchodzimy na stadion zajmując miejsca na sektorze „Ultras”. Tego dnia w młynie zbiera się nas niecałe 250 osób. Na całym obiekcie tłumy, ponad 1200 osób, co pokazało, że nasza mobilizacja dała znakomity efekt. Od początku jedziemy z dobrym dopingiem, wspomaganym bębnem. Mimo straty gola w pierwszych minutach, nie załamujemy się i pod koniec pierwszej połowy jedziemy na konkretnej korbie z dopingiem. Tego dnia wspomaga nas po 23 kibiców Górnika Libiąż oraz 20 Energie Cottbus.

Równo w rozpoczęciem przerwy bierzemy się za przygotowanie choreografii. Trwa to dość długo, co pewnie przełożyło się na jakość dopingu, ale najważniejsze, że wszystko się udało. Na oprawę składały się: sektorówka z czaszką piracką, duże, drukowane kartony z tą samą postacią oraz 25-metrowy transparent: „Chcieliście, to macie, z nami nigdy nie wygracie”. Całość uzupełniona zostaje 50 racami. Efekt może nie był najlepszy, ze względu na porywisty wiatr i bezchmurne niebo, jednak i tak jesteśmy zadowoleni, bo całość dobrze się skomponowała.

Kilka słów o fanach Hutnika. Przyjechało ich 250, dobrze dopingowali i bawili się. Odpalili nawet piro i machali flagami na kijach. Zaprezentowali się dobrze, choć stać ich na pewno na więcej.

Na koniec kilka aspektów, o których wypada wspomnieć.

Po pierwsze młyn, to nie jest miejsce dla odpicowanych małolatów i małolatek, którzy chuj wie po co przyszli do niego (są jeszcze inne trybuny). Nie jest to także miejsce dla komentatorów sportowych, kobiet z dziećmi oraz osób starszych. Młyn to serce stadionu, w którym przez 90 minut zapierdala się z dopingiem dla swojej drużyny a nie podziwia widowisko sportowe wpierdalając słonecznik. Obiecujemy, że na następnym meczu robić będziemy selekcje do młyna i jeśli ktoś będzie chciał do niego przyjść to powinien się 2 razy zastanowić czy to jest dobra opcja.

Po drugie wypada spytać władze klubu, co zrobiły aby przyciągnąć ludzi na mecz, oprócz powieszenia plakatów (które wieszane są zawsze) na mieście? Mamy nadzieje, że włodarze klubu pójdą po rozum do głowy i przed następnym meczem przystaną na nasze prośby, bo w przeciwnym razie będzie on zwykłym szarym widowiskiem, bez dopingu, oprawy i nadkompletu widzów.

Po trzecie serdecznie dziękujemy ludziom, którzy wspierają nasze działania, dorzucają się do puszki, kupują gadżety przez nas wydawane (jak m.in. koszulki), czy pomagają nam w wielu sprawach, bez których oprawy nie mogły by powstać. Dzięki Wam możemy tworzyć widowiska, dzięki którym o Beskidzie mówi się w całej Polsce. Pamiętajcie, razem tworzymy Beskid! Dziękujemy także naszym przyjaciołom z Cottbus oraz Libiąża za dobre wsparcie.

Na koniec chcieliśmy przypomnieć, że liga trwa dalej, więc do zobaczenia na następnym meczu w Andrychowie. No, może nie tylko tutaj ;-)

ULTRAS BESKID!

Zostaw wiadomość