Relacja z Ostrowca Św.

Wyjazdowa wiosna nie jest zbyt ciekawa dla andrychowskich kiboli. Od dawna wiedzieliśmy jednak, że wyjątkiem będzie wyprawa na mecz z KSZO. Przygotowania do najdłuższej w historii naszego klubu wyprawy (265 km) rozpoczęliśmy już kilka tygodni wcześniej od nakręcenia profesjonalnej filmowej zapowiedzi. Wywołała ona nie tylko zainteresowanie w Andrychowie, ale i również w innych zakątkach Polski. ;)

W sobotę dokładnie o 12:27 wyruszamy nabitym autokarem w parogodzinną podróż. Pod stadion dojeżdżamy po niecałych pięciu godzinach. Niestety wejście na sektor przebiega dość ślamazarnie i dopiero koło 40 minuty możemy rozpocząć doping z ostrym pierdolnięciem. A stał on tego dnia na bardzo dobrym poziomie. W ramach rozgrzewki postanawiamy pokrzyczeć jeszcze trochę w przerwie meczu. Po wznowieniu gry, świetnie się bawiąc, nie pozwalamy sobie na żaden przestój. Ostatnie piętnaście minut to już totalna petarda, w końcówce również bez koszulek. Nie poniosło to do zwycięstwa kopaczy, którzy w ostatniej akcji tracą gola i remisują.

Niestety po raz pierwszy od bardzo dawna nie udaje się wnieść całości piro do klatki. Postanawiamy więc oszczędzić Ostrowcowi „lokalnego zachmurzenia”.

W trakcie meczu pozdrawiamy naszych przyjaciół z IC’99, którzy świętowali tego samego dnia 15-lecie grupy. Niestety kilka godzin wcześniej Energie spada do 3. Bundesligi. Na płocie zawieszamy flagi Ultras Beskid, 1919, Official Supporters, Andrychów, 1919 i Kmieć. W klatce meldujemy się w 57 osób, dwie zostają pod stadionem.

Gospodarzy w młynie ponad setka, w sektorze gości są niesłyszalni. A co o naszej postawie sądzą miejscowi, można sobie poczytać na różnych ostrowieckich portalach. Dziękujemy. :D

Przyjazd z meczu do Andrychowa planowany na około 24:00 wydłużył się nieco z powodu manewrów miejskich jakie postanowiliśmy zafundować niebieskim niedaleko od Ostrowca. Ostatecznie przyjeżdżamy o 1:32, tak więc dla większości z nas był to pierwszy dwudniowy wyjazd na Beskid. ;) Droga w obie strony oczywiście z nieodłącznym wąsatym ogonem.

Zupełnie osobną kwestią tego dnia była kolejny raz postawa „bandy Kokoszki i Witkowskiego”. Kibic, który przejeżdża za swoim klubem prawie 300 km i wspiera nieustannym dopingiem oczekuje na choćby trochę podziękowania, a nie pokazanie pleców i pospieszne zejście do szatni. JESTEŚCIE LUDŹMI BEZ AMBICJI, STEROWANI JAK PACHOŁKI PRZEZ WW. FRAJERÓW. Za taką postawę możecie być tylko lżeni, jak to miało miejsce wczoraj. Radzimy wam także nie pokazywać się w miejscach publicznych.

Ośmieszacie siebie nie tylko w naszych oczach, ale i całej ligi. Wystarczy przytoczyć słowa jednego z kibiców KSZO z ich forum:

Kibice Beskidu bardzo dobrze się bawili. Za to piłkarzyki Beskidu pokazali co z definicji znaczy „wkład do koszulki” – pajac który nie szanuje barw swego klubu i ludzi dzięki którym zarabia jakieś tam pieniądze co później pozwala mu ****ć żelu we włosy i zgrywać gwiazdora. Chłopaki przejechali setki kilometrów a tym pajacom nie chciało się podejść pod ich sektor i podziękować za świetny doping. Bardzo dobra reakcja kibiców Beskidu.

PIŁKARZYKI PAJACYKI!

Warto także nadmienić dla osób nieobeznanych z tematem, że skórokopy mają zakaz podchodzenia do kibiców pod groźbą utraty paru stówek za grę. Niech cały Andrychów i piłkarska Polska wiedzą, jakie rzeczy dzieją się w klubie obchodzącym w tym roku 95. urodziny. Tacy ludzie nie powinni mieć miejsca w naszym ukochanym Beskidzie, któremu poświęcamy swój czas, pieniądze i zdrowie po to tylko, by mieć problemy z każdej strony.

(fot. KibiceKSZO.com)

Zostaw wiadomość