BESKID ON TOUR: Relacja z wyjazdu do Kalwarii!

07.03.2015 r. Półfinał regionalnego PP: Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska – BESKID

Inauguracja wiosny przypadła w tym roku na mecz z Kalwarianką, czyli zespołem dobrze znanym andrychowskim sympatykom piłki kopanej. Mimo, że termin meczu poznaliśmy kilka tygodni wcześniej, to wyjazdem tym zaczęliśmy się interesować na tydzień przed. Padła propozycja, aby wyruszyć pociągiem, co wszyscy przyjęli z uśmiechem i nawet zmiana godziny meczu z 13:00 na 15:00 nie pokrzyżowała nam planów.

Z Andrychowa wyruszamy równo z rozpoczęciem meczu, przez co pewnym było, że spóźnimy się znacznie, ale możliwość pojechania koleją rekompensowała stratę pierwszych 45 minut spotkania. W pociągu wesoła atmosfera, śpiewy i zabawa na całego. Doszło do tego, że grupka śmiałków przejęła kabinę maszynisty i próbowała zmienić bieg pociągu, co nie spodobało się jakiemuś chłopu bez wąsa (!). Warto wspomnieć także o cenie biletu, która wynosiła jedynie 2,5 zł, dlatego postanowiliśmy wesprzeć Przewozy Regionalne, wszak kolej na danej naszej trasie jest bliska upadku.

W Kalwarii meldujemy się chwilę przed 14:00 i ruszamy w poszukiwaniu bocznego boiska, gdzie odbywał się mecz. Szybko odnajdujemy cel, wbijamy za friko i ruszamy z dopingiem dla Beskidu, który prowadził już 1:0. Na miejscu czeka kilku naszych kolegów, jest nas razem 53 osoby, całkiem nieźle jak na wyjazd bez większego ciśnienia.

 

Hitem tego wyjazdu była nowa, zajebista przyśpiewka na melodię refrenu „V bieg” Budki Suflera (tak, to ten grubas Cugowski, który nagrał kiedyś nawet hymn Górnika Łęczna). Jej słowa brzmią następująco:

NIE LICZĄC DNI, GODZIN I LAT, NIE LICZĄC ZYSKÓW ANI STRAT,
ZA BESKIDEM PRZEMIERZAMY, CAŁY ŚWIAT!

LALALALA LALALALALA LALALALALALALALALALA LALALALALALALALALALALALALALA

SETKI PRZEBYTYCH NIEZNANYCH TRAS, PAMIĘTA O NICH KAŻDY Z NAS,
A WROGOWIE PRZEKONAJĄ, SIĘ NIE RAZ!

Już jutro w relacji filmowej z wyjazdu będziecie mogli posłuchać tej piosenki w naszym wykonaniu.

Wracając do wydarzeń boiskowych: Beskid wygrywa spotkanie 3:0, my cieszymy się dłuższy czas z piłkarzami i wyruszamy na pociąg powrotny, robiąc uprzednio małe zakupy. Jako, że do odjazdu mieliśmy kilkadziesiąt minut, postanowiliśmy szlifować nowy kawałek i wychodziło to już całkiem dobrze. Droga powrotna mija bez przeszkód i wąsów, które tego dnia szukały nas wnikliwie, jednak nie dane im było znaleźć naszej grupy J i po godzinie meldujemy się w naszym kochanym Andrychowie.

Czas powoli szykować się na finał okręgowego PP przeciwko Skawie w Wadowicach, którego termin jest jeszcze nie znany. Dochodzą do nas słuchy, jakoby działacze Skawy mieli obawy przed najazdem hordy troglodytów z Andrychowa, przez co chcą oddać mecz walkowerem. Cóż, troglodytami może jesteśmy, ale nie odgryzamy głów dzieciom i kobietom, więc nie powinno być tak źle, także panowie z Wadowic, głowa do góry i nie odpuszczajcie, bo w poprzednich latach nie było tak źle. Wasz klub nie posiada już kibiców, co jest trochę przykre, bo lubiliśmy te lokalne animozje (np. jak pomalowaliśmy cały stadion Skawy przed derbami na słuszne barwy), ale wy pokażcie, że nie jesteście małymi i zlęknionymi ludźmi, tylko działaczami z charakterem i zorganizujcie to spotkanie, bez obaw! Niech wygra duch sportu.

Natomiast my, kibice Beskidu, WSZYSCY widzimy się w sobotę o 15:00 na meczu z Partizanem Radoszyce. To znaczy Partyzantem, ale jakoś chcemy was zachęcić. Zbiórka tradycyjnie pół godziny przed meczem o 14:30, bilety do młyna w cenie 5 zł. Ogarniajcie siebie, znajomych i widzimy się wszyscy na K1!

Zostaw wiadomość